Zwycięstwo w debiucie (analiza)
2 kwietnia 2025, 22:01 | Autor: Alan28 marca oficjalnie jako szkoleniowiec Widzewa zadebiutował Zeljko Sopić. Jego premierowy mecz w Ekstraklasie przeciwko Piastowi Gliwice zakończył się zwycięstwem. Drużyna w nowym ustawieniu pokazała charakter, a takich Łodzian, jak w pierwszej połowie, chcemy oglądać zawsze. Miejmy nadzieję, że ta wyjazdowa wygrana stanie się początkiem serii sukcesów.
Rozdział 1 – Kadra prawie w komplecie
Jedynymi nieobecnymi zawodnikami byli skrzydłowy Hilary Gong oraz młodzieżowiec Nikodem Stachowicz. Niespodziewanie szybciej do zdrowia wrócił Samuel Kozlovsky, a Kamil Cybulski był już brany pod uwagę przy ustalaniu składu. Reszta drużyny była w pełni zdrowa i gotowa do rywalizacji z Piastem Gliwice.
Widzewiacy wyszli na boisko w ustawieniu 4-1-4-1 z Rafałem Gikiewiczem w bramce. Środek obrony tworzyli Mateusz Żyro i Juan Ibiza, natomiast na bokach defensywy zagrali Kozlovsky (lewa strona) oraz Peter Therkildsen (prawa strona). W środku pola ustawieni byli Marek Hanousek (najbardziej cofnięty), Juljan Shehu oraz Fran Alvarez (najbardziej ofensywny). Na skrzydłach wystąpili Bartłomiej Pawłowski (lewa strona) i Jakub Sypek (prawa strona), a na szpicy zagrał Lubomir Tupta.
Ławka rezerwowych prezentowała się solidnie. Znaleźli się na niej doświadczeni gracze, tacy jak Lirim Kastrati, Sebastian Kerk, Jakub Łukowski czy Fabio Nunes. Wśród zmienników byli również nowo pozyskani zawodnicy, tacy jak Szymon Czyż czy Polydefkis Volanakis, a także rotacyjny Hubert Sobol. Po kontuzji do kadry meczowej powrócił Cybulski.
Rozdział 2 – Przebieg meczu
Pierwsze poważne zagrożenie w meczu zakończyło się golem dla Widzewa, dlatego warto prześledzić przebieg tej akcji. Po wyjściu z bramki pod pressingiem tytaniczną pracę wykonał Hanousek. Czech, otrzymawszy piłkę w 7. minucie, prowadził ją przez pół boiska, nieatakowany przez rywali.
Gdy znalazł się na wysokości 30. metra, podał futbolówkę do dobrze ustawionego Alvareza.
Hiszpan początkowo zamarkował strzał, po czym oddał precyzyjne uderzenie w samo okienko. Bramkarz gospodarzy był bez szans i mógł jedynie wyciągnąć piłkę z siatki.
Fenomenalny początek spotkania w wykonaniu Alvareza, który zdobył już swojego piątego gola w tym sezonie, nie skończył się na tej bramce. W 9. minucie uderzył wolejem po składnej akcji, lecz na przeszkodzie stanął Igor Drapiński.
W 18. minucie ponownie aktywny w grze był pomocnik Widzewa. Po wrzucie z autu Therkildsena obrońcy Piasta wybili piłkę, a Alvarez intuicyjnie oddał strzał z pierwszej piłki. Futbolówka minimalnie minęła słupek po zewnętrznej stronie.
W 22. minucie widzewiacy stworzyli kolejną groźną akcję, zakończoną drugim golem. Atak rozpoczął się od dokładnych, przemyślanych podań – piłka krążyła między zawodnikami w szybkim tempie, przy minimalnej liczbie kontaktów. Ponownie aktywny Alvarez podał do wbiegającego w tempo Jakuba Sypka.
Skrzydłowy Widzewa nabrał prędkości, minął rywala i wystawił piłkę na pustą bramkę do Shehu.
Albańczyk w krótkim czasie pokazuje wysoką formę. Najpierw zdobył swojego pierwszego gola w barwach Widzewa w meczu z Radomiakiem, potem otrzymał powołanie do reprezentacji i rozegrał w niej pełne spotkanie, a teraz ponownie wpisał się na listę strzelców.
Chwilę po podwyższeniu wyniku przez Widzew mogło dojść do groźnej sytuacji po teoretycznie niegroźnym strzale Grzegorza Tomasiewicza. Zawodnicy Piasta najwyraźniej zauważyli, że w ostatnim czasie Gikiewicz ma problemy z bronieniem silnych uderzeń ze znacznej odległości.
Tak było i tym razem. Bramkarz miał spore problemy ze strzałem z ponad 30 metrów. Nie zdołał go pewnie wyłapać, przez co piłka pozostała w grze. Na szczęście na posterunku był Żyro, który wybił ją na aut, niwelując zagrożenie.
W 31. minucie niebezpiecznie zrobiło się pod bramką gości. Do piłki dopadł Patryk Dziczek, jednak jego strzał minął bramkę łodzian. Co ciekawe, według danych WyScout była to najgroźniejsza sytuacja rywali w całym meczu.
Gospodarze coraz częściej stwarzali zagrożenie. W polu karnym Widzewa zrobiło się gorąco. Najpierw Ibiza nieprzepisowo zatrzymał rywala na skraju pola karnego, po czym, po przywileju korzyści, bardzo groźnie uderzył Erik Jirka.
Bramkarz Widzewa wykazał się w tej sytuacji doskonałym refleksem, co było początkiem jego udanych interwencji w tym meczu.
W drugiej połowie pierwszą groźną sytuację stworzył Sobol. Napastnik otrzymał fenomenalne dośrodkowanie od Frana Alvareza, jednak kierunek oraz siła uderzenia nie sprawiły większych problemów Frantiskowi Plachowi.
W 60. minucie można śmiało stwierdzić, że to dzięki Gikiewiczowi Widzew nie stracił bramki. Bramkarz łodzian był pod dużą presją i został mocno przetestowany przez gospodarzy. Najpierw obronił strzał głową Tomasiewicza…
…a chwilę później zatrzymał kolejne uderzenie głową, tym razem autorstwa Jirki.
Po tej interwencji łodzianie ruszyli z kontratakiem. Wyśmienitą okazję na gola miał Tupta, jednak Słowak zbyt lekko podkręcił uderzenie, przez co piłka minęła końcową linię boiska.
W 65. minucie znów mogliśmy oglądać „Gikiewicz Show”. Po rzucie rożnym do piłki dopadł Jakub Czerwiński, a jego strzał głową z wielkim trudem wybronił golkiper RTS.
Odbitą piłkę chciał wykorzystać Tomas Huk, jednak na szczęście dla czerwono-biało-czerwonych znajdował się na minimalnym spalonym.
Po nieuznanej bramce dla Piasta widzewiacy wyczuli moment na dociśnięcie rywali i zaczęli atakować. Przykładem tego była akcja z 84. minuty. Kapitalnym krzyżowym podaniem popisał się Żyro, zagrywając na kilkadziesiąt metrów do Kerka. Niemiec od razu odegrał do Shehu, który niestety chybił. Wydaje się jednak, że lepszym rozwiązaniem byłoby dogranie przez Albańczyka do Sobola, choć pozycja środkowego pomocnika mogła budzić wątpliwości pod kątem spalonego.
Ostatnim akcentem meczu było bezpośrednie uderzenie z rzutu wolnego w wykonaniu Kerka. Jego strzał minimalnie minął poprzeczkę bramki Piasta.
Rozdział 3 – Udany debiut trenera i plany nowego właściciela
Zeljko Sopić zaliczył udany debiut na ławce trenerskiej Widzewa Łódź, prowadząc drużynę do wyjazdowego zwycięstwa nad Piastem Gliwice. Łodzianie zaprezentowali dojrzały futbol, umiejętnie kontrolując grę i skutecznie wykorzystując swoje okazje. Choć w pewnym momencie to Piast przejął inicjatywę, Widzew mógł liczyć na świetnie dysponowanego Rafała Gikiewicza, który kilkukrotnie ratował zespół przed stratą gola.
Statystyki potwierdzają efektywność łódzkiej drużyny – przy wskaźniku xG wynoszącym 1,2 zdołali zdobyć dwa gole, podczas gdy Piast, mimo wyższego xG (1,35), nie znalazł drogi do siatki. Skuteczność w kluczowych momentach oraz solidna postawa defensywy pozwoliły Widzewowi sięgnąć po cenne trzy punkty, które mogą dodać drużynie pewności siebie w kolejnych spotkaniach.
Tuż przed pierwszym gwizdkiem kibice Widzewa otrzymali pozytywną wiadomość – ogłoszono oficjalnie zmiany właścicielskie w klubie. Robert Dobrzycki stał się większościowym udziałowcem, co może oznaczać nowy etap w rozwoju łódzkiej drużyny. Wielu ekspertów i piłkarskich mediów chwali ten ruch, podkreślając, że stabilność finansowa oraz ambitne plany nowego właściciela mogą zwiększyć znaczenie klubu na piłkarskiej mapie Polski.
Te zmiany, połączone z udanym debiutem trenerskim Sopicia, dają kibicom nadzieję na jeszcze lepszą przyszłość klubu.
Rozdział 4 – Podsumowanie
Podsumowując spotkanie Widzewa z Piastem Gliwice można wysnuć następujące wnioski:
- Udany debiut trenera – Zeljko Sopić w swoim pierwszym meczu jako trener Widzewa odniósł zwycięstwo.
- Silna postawa zespołu – Widzew Łódź zaprezentował dojrzałą grę, kontrolując przebieg meczu.
- Świetna forma Frana Alvareza – Hiszpan strzelił piękną bramkę i był aktywny w ofensywie.
- Skuteczność w ataku – Drużyna efektywnie wykorzystywała sytuacje bramkowe, zdobywając dwa gole.
- Efektywność przy xG poniżej przeciwnika – Pomimo niższego wskaźnika xG (1.2 vs. 1.35 dla Piasta), Widzew wygrał mecz.
- Kapitalna dyspozycja bramkarza – Rafał Gikiewicz miał kluczowe interwencje, które uratowały drużynę przed stratą bramki.
- Ustawienie 4-1-4-1 jako preferowane przez trenera – Zeljko Sopić zdecydował się na swoje ulubione ustawienie taktyczne, które zapewniło drużynie odpowiednią równowagę między defensywą a ofensywą.
- Wysoka frekwencja kibiców – Aż 1600 fanów Widzewa dopingowało drużynę na stadionie w Gliwicach.
- Przewaga mentalna – Pomimo okresów przewagi Piasta, Widzew zachował koncentrację i dowiózł wynik.
- Wzrost pewności siebie drużyny – Zwycięstwo na wyjeździe może być początkiem dobrej serii.
- Pozytywne zmiany właścicielskie – Nowy właściciel, Robert Dobrzycki, może wzmocnić finansową pozycję klubu.
- Perspektywy na przyszłość – Zespół ma szansę na kontynuowanie zwycięskiej passy w kolejnych meczach.
Wielkie podziękowania należą się także 1600 kibicom Widzewa, którzy licznie stawili się w Gliwicach i przez cały mecz głośnym dopingiem wspierali drużynę. Teraz czas na kolejne wyzwanie – już 4 kwietnia o 20:30 zespół podejmie na własnym stadionie Lechię Gdańsk. To świetna okazja, by sięgnąć po trzecie zwycięstwo w tym roku i drugie przed własną publicznością!
Kadry z meczu: Canal+ Sport
Tak,to dobry trener i będzie dobrze.
Minusem jest brak w składzie młodzieżowca, tak przepis durny ale jest.
Czyżby otrzymał na to zielone światło?
Może rzeczywiście w tych kilku meczach z teoretycznie słabszymi drużynami trzeba tak grać i nałapać punkty do utrzymania.
A potem nadgonić minuty? Nie pamiętam , prawdopodobnie punkty z 3 zawodników się liczą.
Wygląda na przemyślaną taktykę, tylko nie wymagajmy później wygranych pod koniec sezonu.
Do przepisu o młodzieżowcu liczy się maksymalnie 270 minut w jednym meczu, ale może to być równie dobrze 6 zawodników. Za chwilę Cybulski i Krajewski będą łapać minuty, kontuzje były przeszkodą.